czwartek, 11 kwietnia 2013

same history.


Historia powtarza się.
Drugi raz wejść do tej samej rzeki, wiedząc, że drugi raz się utopisz.
Nie chcę ryzykować.
To tak jakby
wchodzić na szczyt, 
nie wiedząc gdzie jest zakręt, gdzie kamień, ile zostało do zdobycia szczytu
ale dążąc
z uporem
cierpliwie
a gdy już jesteś na samej górze
zdobyłeś go
cieszysz się

to spadasz

staczasz się

na sam dół

okaleczona
pełna ran
siniaków
zadrapań
ból
to spaść z samego szczytu

Gdy wchodzę drugi raz
już wiem
wiem
gdzie
jest
kamień, gdzie zakręt
ile zostało do końca
Wiem 
że spadnę
Wiem że będę cierpieć
WIEM.
ALE DALEJ BRNĘ.

Nie chcę następny raz cierpieć.
Nie chcę.
desperacko dopasowywać kawałków rozerwanego serca



Już Cię znam.
Wiem gdzie jesteś niebezpieczny.
Wiem jakie są twoje granice.
Wiem co cię drażni.
Wiem co lubisz.
Wiem.



Ale zaryzykuję.
A wiesz dlaczego?
Bo Cię cholera jasna kocham.


Błędne koło.
damn.

wtorek, 19 marca 2013

Myself.

Im bliżej jesteś, tym dalej mój rozum ucieka, a serce szaleje.

Pozwól mi cieszyć się toją obecnością, dotykiem, zapachem. Pozwól mi wpatrywać się w twoje czekoladowe oczy bez końca, słuchać twojego seksownego głosu, kojącego moje uszy. Pozwól ekscytować mi się twoim uśmiechem oraz tymi słodkimi dołeczkami, które niegdyś muskałam wargami. Pozwól mi cię kochać, całego, bezgranicznie. Pozwól, że dalej nie będę cię pytać o pozwolenie, bo i tak będę Cię kochać. Nie mam na to żadnego wpływu. Żadnego cholernego wpływu i w tym tkwi mój pieprzony problem. 
Chcę twojego szczęścia. Przecież nie mogę ci kazać, żebyś mnie obdarzył tak silnym uczuciem, jakim ja obdarzyłam ciebie. Zresztą, co ja pieprzę, nic nie mogę zrobić w tej sprawie.

poniedziałek, 18 marca 2013

Give me hope for a better tomorrow.

Pamiętasz jak świetnie się dogadywaliśmy?
Jak luźno czuliśmy się w swoim towarzystwie?
Doskonale pamiętam jak zmysłowo przygryzałeś dolną wargę, tym samym rozbudzając moją wyobraźnię, puszczałeś mi oczka, głaskałeś mnie po włosach, przytulałeś mnie, łaskotałeś, kiedy było mi smutno, robiłeś mi malinki, przygryzałeś płatek mojego ucha, doprowadzając mnie do szaleństwa.




Lubię te twoje sceptyczne podejście do życia. 
Myślisz, że ludzie z twojego otocznia uznają cię za twardego, silnego i odważnego.Nie, kochanie. Jesteś delikatny, wrażliwy w głębi duszy.
Wiem o tobie więcej niż myślisz.
Jesteś interesujący, to jest jedna z miliona rzeczy, które w tobie pokochałam, idioto.

niedziela, 17 lutego 2013

change


Poniedziałek


Pora wrócić do rzeczywistości, do niego...
To dziwne, ale dzisiejszego poranka, poczułam się niesamowicie. Jestem wolna. Nie mam ograniczeń, nikt nie może mnie ograniczyć.
Jedyne co mnie obecnie ogranicza to miłość do Niego.
Muszę się jej pozbyć. Teraz, na zawsze.
Jestem wolna, uśmiech zagościł na mojej twarzy.
Czas na zmiany.
Jestem gotowa do walki.Mam nadzieję, że to nie jest stan przejściowy :)

Nie ma nic więcej.

sobota, 16 lutego 2013

when you're not with me - I'm dying


Sobota



Nie ma cię. Powoli umieram.
Nie ma cię, nie widzę twojej postaci, nie czuję twojego zapachu. Przywiązałam się do ciebie. Wiesz, to taki supeł, którego nie mogę rozwiązać. Jedyne co mogę zrobić, to przeciąć go nożem, ale nie chcę. Mimo tego, że mnie zraniłeś, zostawiłeś samą z zranionym sercem- kocham cię.
Przepraszam, że cię kocham. To moja wina.

coś więcej

piątek, 15 lutego 2013

my two current road


Następny przytłaczający dzień. 


Wiarygodne maskowanie prawidłowego stanu, ukrywanego przez dwa lata.
Siedemset osiemdziesiąt jeden dni, dziewięć tysięcy osiemset pięćdziesiąt dwie godziny, czternaście minut,  pięćdziesiąt osiem sekund, piętnaście minut i trzydzieści pięć sekund, trzydzieści sześć sekund, czterdzieści sekund...
Gdzieś w głowie nadal słyszę wyraźne dźwięki naszej piosenki, wspomnienia spacerują po mojej głowie, równocześnie nie dając mi szansy na skupienie.
Wielokrotnie gdy nieświadomie odkręcam głowę, gdzieś z tłumu wyłania się Twoja twarz.
Nasze spojrzenia krzyżują się, intensywny odcień czekolady mlecznej przeszywa moje serce na wylot.
Hipnotyzujące dołeczki, które pojawiają się na twojej twarzy, a po chwili znikają dodają Ci uroku. Mogłabym obdarowywać je pocałunkami, schodząc coraz niżej. Każdy milimetr twojej skóry naznaczyć mymi rozgrzanymi ustami.
A nagle zdaję sobie sprawę, że od pięciu minut wpatruję się w Niego, w ustach mam kompletnie sucho. Nie czuję nic. Pustka w głowie, a przede wszystkim w sercu. Nie czuję żadnego cholernego uczucia.Smutku, pożądania, radości, zażenowania. Nie czuję nic oprócz wbitego scyzoryka w serce. Chcę się przenieść gdzieś daleko. Tam gdzie nie ma miłości, smutku, radości, zażenowania, płaczu, nocnego szlochu. Tam gdzie nie ma ludzi, tam gdzie nie ma Go.
Prawdopodobnie On nawet nie wie, że każde jego spojrzenie rozpruwa moje serce. Nie wie, że desperacko próbuję pozbierać drobne kawałeczki i ułożyć je. Nie potrafię. 
Głośno wdycham powietrze i wydycham. Następny wdech i wydech. Tak bardzo bym chciała, żeby powietrza zabrakło. On jest moim powietrzem. Zabierzcie mi powietrze. Nie chcę żyć, nie chcę znowu na niego patrzeć, słyszeć jego cholernie seksownego głosu, kojącego moje uszy. Melancholia opanowała moje życie. Życie, którego nie chcę.
Ty tam u góry, zabierz mi życie. Zabierz moją duszę, ciało, umysł. Nikt nie zatęskni. Nikt nie poczuje smutku.Jestem sama, sama z problemem, który sam stworzyłeś. Miłość to cholerne gówno, w które wpadłam i nie mogę wyjść. Nie potrafię.
Chciałabym ostatni raz usłyszeć Jego szept, poczuć ten zapach, na który każda komórka mojego ciała budzi się, dotknąć wargami Jego warg i zasnąć na wieczność.
Arogancja, która od Ciebie płynie tysiącami hektolitrów podnieca mnie. Jesteś cały podniecający. 
Jestem Twoja, ale Ty nie jesteś mój. Chcę, byś był mój.
Chuj. Marzenie ściętej głowy.

Moje dwie, aktualne drogi. Życie i śmierć.Jeżeli Cholerny Boże nie chcesz podarować mi Jego- pozwól mi umrzeć.Moje ostatnie życzenie.

coś więcej
My mind is gone
I'm spinning 'round
And deep inside
My tears all drown
I'm losing grip
What's happening
I stray from love
This is how I feel...


czwartek, 14 lutego 2013

więcej niż miłość



Walentynki.


Dzień, którego z całego serca nienawidzę.Prawdopodobnie dlatego, że mówią, iż to dzień zakochanych. 
I to jest dziwne. 
Jestem Weronika. Kocham, więc trzymając się tej zasady powinnam obchodzić ten dzień.A jednak go nie obchodzę.Dlaczego? 
Ponieważ Walentynki to święto zakochanych z odwzajemnieniem. Nie spełniam tego jednego warunku. Warunku Odwzajemnionej Miłości.
Mogłabym wam pisać jak bardzo Go kocham i za co. Właściwie mogę. Jeżeli będę tak pisać, ten blog będę ciągnąć do nieskończoności, bo lista tego co w nim kocham jest dosłownie nieskończona.Szkoda, że to On nie ma takiej listy, co we mnie kocha. Że nie ma tam nawet jednego ,cholernego punkciku. Nie ma go tam, bo mnie nie kocha. I w tym jest cały mój problem.
Właściwie czy to jest problem? 
Przez problemy rozpaczamy, nie potrafimy spać, jesteśmy bezsilni, mamy związane ręce, nie potrafimy nic z nimi zrobić.
Zatem : Tak, to jest mój problem.
Szczególnie ostatnie słowa. Mamy związane ręce, nie potrafimy nic z nimi zrobić. 
Mam związane ręce, nie potrafię nic zrobić z moim problemem, bo nie mogę przestać go kochać, o nim myśleć i przede wszystkim nie mogę mu kazać zacząć mnie kochać. Paranoja.
Jeżeli po dwóch linijkach tego tekstu poczułaś\poczułeś się znudzony to stąd wyjdź.Najwyraźniej nie rozumiesz mnie i mojego problemu.Zresztą, zrozumieją tylko ci, którzy cierpieli przez miłość. A jeśli nigdy nie kochałaś\nie kochałeś to w tym miejscu poznasz złą stronę miłości. Tej dobrej tu nie poznasz, ponieważ jej jeszcze nigdy nie zaznałam. Smutne, ale prawdziwe.
Witaj w moim świecie, 
Świecie Niespełnionej Miłości i Snów.
W wymarzonym przeze mnie świecie mojej i Jego miłości, gdzie każde uczucie jest większe niż miłość.