Walentynki.
Dzień, którego z całego serca nienawidzę.Prawdopodobnie dlatego, że mówią, iż to dzień zakochanych.
I to jest dziwne.
Jestem Weronika. Kocham, więc trzymając się tej zasady powinnam obchodzić ten dzień.A jednak go nie obchodzę.Dlaczego?
Ponieważ Walentynki to święto zakochanych z odwzajemnieniem. Nie spełniam tego jednego warunku. Warunku Odwzajemnionej Miłości.
Mogłabym wam pisać jak bardzo Go kocham i za co. Właściwie mogę. Jeżeli będę tak pisać, ten blog będę ciągnąć do nieskończoności, bo lista tego co w nim kocham jest dosłownie nieskończona.Szkoda, że to On nie ma takiej listy, co we mnie kocha. Że nie ma tam nawet jednego ,cholernego punkciku. Nie ma go tam, bo mnie nie kocha. I w tym jest cały mój problem.
Właściwie czy to jest problem?
Przez problemy rozpaczamy, nie potrafimy spać, jesteśmy bezsilni, mamy związane ręce, nie potrafimy nic z nimi zrobić.
Zatem : Tak, to jest mój problem.
Szczególnie ostatnie słowa. Mamy związane ręce, nie potrafimy nic z nimi zrobić.
Mam związane ręce, nie potrafię nic zrobić z moim problemem, bo nie mogę przestać go kochać, o nim myśleć i przede wszystkim nie mogę mu kazać zacząć mnie kochać. Paranoja.
Jeżeli po dwóch linijkach tego tekstu poczułaś\poczułeś się znudzony to stąd wyjdź.Najwyraźniej nie rozumiesz mnie i mojego problemu.Zresztą, zrozumieją tylko ci, którzy cierpieli przez miłość. A jeśli nigdy nie kochałaś\nie kochałeś to w tym miejscu poznasz złą stronę miłości. Tej dobrej tu nie poznasz, ponieważ jej jeszcze nigdy nie zaznałam. Smutne, ale prawdziwe.
Witaj w moim świecie,
Świecie Niespełnionej Miłości i Snów.
W wymarzonym przeze mnie świecie mojej i Jego miłości, gdzie każde uczucie jest większe niż miłość.